Zaznacz stronę

Czy Twój syn na pewno jest tak mocno chory jak opowiadasz? Właściwie tego po nim nie widać. Ty taka uśmiechnięta, zadowolona i pełna energii?

Teraz kiedy to słyszę uśmiecham się i zadaję jedno pytanie
Ludzie często tak mnie pytają. Na początku te pytania wywoływały we mnie mnóstwo emocji. Wzburzenie. Zdenerwowanie. Teraz kiedy to słyszę uśmiecham się i pytam: a dlaczego nie? To, że moje dziecko ma chorobę, to nie jest powód do smutku, który powinien towarzyszyć na mojej twarzy od rana do wieczora. On mimo choroby także się uśmiecha.

Choroba członkiem naszej rodziny.
Na początku choroby mojego synka, zadawałam sobie pytania: Dlaczego ja? Dlaczego moje dziecko? Dlaczego moja rodzina? Czułam jednak, że zadawanie sobie tych pytań nie prowadzi mnie w dobrą stronę. Więc zaakceptowałam chorobę i pozwoliłam jej zostać członkiem naszej rodziny.

Zaakceptuj to czego nie potrafisz zrozumieć
Dzięki akceptacji nadałam sens chorobie  i postanowiłam, że pomimo wszystko będziemy żyć zupełnie normalnie. Mając marzenia, cele, uśmiech i radość w naszej rodzinie.  Czy było łatwo? Nie było. Było bardzo ciężko. Nieprzespane noce i potworny strach, który paraliżował moje ciało na samą myśl tego co jeszcze może się wydarzyć. W końcu diagnoza – guz mózgu – brzmi groźnie. Ciągłe rozmyślania powodowały, że najprostsze, codzienne czynności były wyzwaniem. Czułam, że muszę to zmienić. Zrozumiałam, że nie mamy wpływu na przebieg choroby Adasia. Ale mamy wpływ na nasze życie z jego chorobą. Mamy wpływ na swoje myśli. Od tamtego dnia wszystko się zmieniło. Od tamtej pory nasze myśli kreują naszą codzienność. Doceniamy każdy dzień, każdą chwilę spędzoną razem. Spełniamy marzenia nasze wspólne i każdego z nas osobno. Cieszymy się z najdrobniejszych rzeczy. Z kolejnej „piątki” w szkole. Ze wspólnie obejrzanego filmu. Z rozmowy przy stole podczas kolacji. Ze spaceru. Z zakupów i wspólnego pieczenia pierników. Z wygranego konkursu. Nawet z kataru, bo czemu nie :)

Oprócz marzeń mam coś jeszcze
Uwierzyłam, że wszystko jest możliwe. Zrozumiałam, że to co w życiu mnie spotyka nie jest ani dobre ani złe. To ja nadaję temu znaczenie. W każdej sytuacji szukam dobrych rzeczy. I zawsze je znajduję. Zawsze!  Wierzę, że wszystko co dzieje się w moim życiu jest z jakiegoś powodu, dobrego powodu.

Dzięki chorobie Adasia odnalazłam swoją siłę. Uwierzyłam, że mogę i że potrafię sama bardzo dużo. Mam ogromną potrzebę pomocy innym. Podzielenia się moimi sposobami na radzenie sobie w trudnych momentach. Bo marzenia są po to, aby je spełniać. I wkrótce spełnię swoje marzenie!  Marzenie o fundacji …

Z pozdrowieniami,

Cześć! Jestem Iza.

Jestem mamą Małego Messiego i Julii. Adaś od urodzenia ma chorobę Recklinghusena (NF1) i szczęśliwie żyje z guzem mózgu. Jeśli masz tak, jak ja, że bez względu na to, co dzieje się w Twoim życiu, Ty nadal się uśmiechasz, to cieszę się, że tu jesteś! :-) Ludzie, którzy znają moją historię zainspirowali mnie do tego, żebym opowiedziała o moich sposobach radzenia sobie w trudnych chwilach. Ten blog jest tego początkiem.